sobota, 14 września 2013

Zawieszka ;(

CZEŚĆ KOCHANI..
NIE MUSZĘ CHYBA DUŻO MÓWIĆ, BO TYTUŁ POSTA 
WSZYSTKO TŁUMACZY....
ZAWIESZAM BLOGA :(
OSTATNIO POKOCHAŁAM BARDZO SERIAL VIOLETTA...
A TDA? ...NIE WIEM CO TERAZ ZROBIĆ Z TYM BLOGIEM...
NA POCZĄTKU CHCIAŁAM USUNĄĆ, ALE POTEM
ZDECYDOWAŁAM ŻE ZAWIESZAM...
MOŻE ZAŁOŻĘ KIEDYŚ BLOGA O VIOLETCIE.., 
A WTEDY NA PEWNO DAM WAM  DO NIEGO LINKA.. 
NIE WIEM CZY JESZCZE KIEDYŚ TU WRÓCĘ..
SZANSA JEST JEDNA NA MILION...
DZIĘKUJĘ BARDZO:
-   NATHALII RAMOS,
- SZALONEJ DZIEWCZYNIE,
- PATRICII 3325
PANNIE MARTIN,
- THE NIUNII,
ZA TO ŻE KOMENTOWAŁYŚCIE I ZAWSZE BYŁYŚCIE ZE MNĄ ;) ......
NIGDY JEDNAK NIE ZAPOMNĘ......PEDDIE,JARY,AMFIE,FABINY..
ORAZ WIELE INNYCH PAR Z TDA :(
A SZCZEGÓLNIE.............SAMEGO..TDA..
NADAL GO KOCHAM..., ALE JUŻ CHYBA NIE TAK SAMO JAK WCZEŚNIEJ..
TEN SERIAL BYŁ CZĄSTKĄ MNIE...
I NIGDY GO NIE ZAPOMNĘ......
MOŻLIWE ŻE NADAL BĘDĘ GO OGLĄDAĆ....
A TERAZ Z ŁEZKĄ W OKU.....CHYBA..ŻEGNAJCIE...NIGDY O WAS NIE ZAPOMNĘ....
I POWTARZAM.....
,,NADZIEJA ZAWSZE UMIERA OSTATNIA" ..
MOŻE KIEDYŚ POWRÓCĘ........
MOŻE...................................................
A NA POŻEGNANIE.....KILKA GIFÓW..
 .

 POZDRAWIAM PATRICIA...............





poniedziałek, 9 września 2013

Opowiadanie 36

Z perspektywy Patricii.
Obudziłam się w objęciach Eddiego w salonie. W nocy oglądaliśmy tam film i zasnęliśmy..Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 7 00 czyli jeszcze pół godziny do śniadania. Wstałam powoli tak aby nie obudzić mojego chłopaka, ale niestety mi się to nie udało. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
Usiadłam mu na kolanach i położyłam głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę, rozmawiając o głupotach i sprawach Sibuny. Przypomniałam sobie  że nie powiedzieliśmy im o tym czego dowiedzieliśmy się od Fabiana i Joy. Dziwiło mnie jednak to że od dłuższego czasu nie nawiedza mnie Senkhara, ani Rufus. Żadne z nas nie chciało jednak zrezygnować z poszukiwań pierścienia. Nie ważne było teraz to że od tego czy przestaniemy szukać czy nie, zależy moje jak i życie innych. Wiedziałam że razem nam się uda. Do salonu weszła Mara z Jeromem. Śmiali się i trzymali za ręce. Bardzo cieszyłam się z tego że się pogodzili i już się nie kłócą. Para uśmiechnęła się  do nas i usiadła do stołu. W raz z Eddiem postanowiliśmy że pójdziemy do pokoi aby przygotować się do śniadania.
Z perspektywy Amber.
Po skończonym śniadaniu wszyscy poszliśmy do szkoły. Ja szłam z Alfiem i Niną. Pierwsza lekcja to były zajęcia teatralne. Kiedy wszyscy byliśmy już w sali, pan Winkler zaczął lekcję.
- Chciałbym abyśmy w tym roku zrobili przedstawienie. Tamto znalazło się na pierwszym miejscy w rankingu najlepszych przedstawień szkolnych. Kto chciałby napisać scenariusz?
- Ja ! - Krzyknęłam. - Mam już nawet pomysł. - Opowiedziałam całą naszą historię związaną z szukaniem pierścieniem oraz Senkharą i Rufusem. Sibuna popatrzyła się na mnie krzywo.
- To wspaniały pomysł Amber. Czy mogłabyś napisać ten scenariusz z..yyy..Joy?
-Oczywiście. Będziemy się wspaniale dogadywały. - Uśmiechnęłam sie do Joy i dopiero teraz spostrzegłam że Nina siedzi  smutna w kącie. Po skończonych zajęciach podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
Ostatnią lekcję mieliśmy mieć ze Sweetem, ale dzisiaj go nie było w szkole więc wychodziliśmy wcześniej.
Joy przyszła do mnie do pokoju i zabrałyśmy się do pisania scenariusza, a Nina poszła do Patricii i Mary.
Muszę przyznać że Joy  jest bardzo fajna, i wcale nie jest taką jędzą na jaką się wydawała. Później miało być spotkanie Sibuny. Nie chciałam na nie iść, bo miałam dziś oglądać program modowy.  Z zamyślenia wyrwała mnie Joy..Napisałyśmy już połowę scenariusza, a na drugą umówiłyśmy się za 3 dni.
Z perspektywy Niny.
Patricia i Eddie zwołali zebranie Sibuny. Spotkaliśmy się u mnie w pokoju. Moja przyjaciółka powiedziała nam że Rufus mieszkał kiedyś w domu Anubisa. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe że Sara nic mi o tym nie powiedziała.. A może  mieszkał tutaj jeszcze za czasów Viktora? Podzieliłam się tym z moimi przyjaciółmi.
- Chodźmy do tuneli..- Zaproponował Alfie.
- Nie nie nie -Amber próbowała protestować, ale Patricia pociągnęła ją za rękę i po chwili byliśmy już w piwnicy. Otworzyliśmy tajne przejście i weszliśmy do tuneli. Na ścianach pokazani byli różni bogowie.
Zadanie polegało chyba na tym że trzeba odgadnąć jak sie nazywa dany Bóg.
Kiedy wzięłam pierwszy obraz do rąk, narysowany Bóg zamrugał do mnie. Upuściłam obraz i ostatnie co usłyszałam to krzyki moich przyjaciół..Zemdlałam..

Heeej kochani. Piszcie jak wam sie podobał rozdział..Jesteście ciekawi co z Niną?
I Jara się pogodziła<333.Liczę na duzo komentarzy. Zapraszam też do zadawania pytań postacią..
Pozdrawiam Patricia

poniedziałek, 2 września 2013

Opowiadanie 35

Z perspektywy Patricii
Zamurowało mnie. To nie możliwe żeby Rufus mieszkał kiedyś w domu Anubisa. Podziękowałam Joy i szybko wybiegłam z Eddiem z pokoju. Pobiegliśmy do lasu gdzie miało odbyć się kolejne
zebranie Sibuny.. Pech chciał że zahaczyłam nogą o wielką gałąź i przewróciłam się.
- Ałłłaaaa - Krzyknęłam tak głośno że Alfie i Amber którzy z niewiadomych przyczyn znaleźli się obok podbiegli i uklękli przy  mnie...
- Boże Patricio co ci się stało? - Zapytała przerażona blondynka zobaczywszy że z mojej nogi spływa krew - Musimy jak najszybciej jechać do szpitala, Eddie zadzwoń po karetkę - Mój chłopak posłusznie wykonał polecenie Amber i już po kilku minutach karetka zabrała mnie na noszach do szpitala..Ostatnie co zobaczyłam to Ninę, która wystraszona biegła w naszą stronę .
Z perspektywy Niny.
Kiedy byłam już z moimi przyjaciółmi karetka z Patricią już odjechała, a z moich oczu pociekły łzy.
- Co jej się stało? - Zapytałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam - Amber, Eddie i Alfie przytulili mnie , a chłopak mojej przyjaciółki wciąż oszołomiony tym co się stało z Patricią wytłumaczył
mi wszystko po kolei.
- Dobrze wracajmy już do domu. Musimy powiadomić Trudy i resztę o tym że Pat jest w szpitalu - Powiedziała stanowczo Amber. Wszyscy wróciliśmy zdruzgotani do domu i pokierowaliśmy się do salonu w którym właśnie trwał obiad..
- A co wy macie takie miny jakby ktoś umarł? - Zapytał kpiąco Jerome
- Patricia jest w szpitalu - Odpowiedział mu Eddie. Trudy upuściła talerze które niosła, a Mara i Joy rozpłakały się. Jorome spoważniał i przeprosił nas za swoje zachowanie. Fabiana nie było akurat w jadalni, ale kiedy wszedł i dowiedział się co się stało od razu przytulił Joy i Marę. Po chwili ciszy pierwsza odezwała się Joy..
- A co jej się tak na prawdę stało? - Wydukała dziewczyna przez płacz i jeszcze bardziej wtuliła się w Fabiana. Opowiedziałam wszystkim o tym co się stało i wyszłam z jadalni. Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafki nocnej oko Horusa. Przyglądałam mu się uważnie a kiedy chciałam schować go do kieszeni zaświecił się , a przedemną  pojawiła się Senkhara. Byłam przerażona i nie wiedziałam co zrobić. Zbliżała się do mnie i wpatrywała się swoimi wielkimi oczami. Złapała mnie za nogę. Poczułam coś takiego jakby poraził mnie prąd. Przewróciła się i oparłam o łóżko. Kobieta zniknęła, a ja dostrzegłam na nodze dziwny znak. Przypominał trochę on podobiznę Senkhary.  Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.
Z perspektywy Mary.
Wszyscy oprócz Niny siedzieliśmy w salonie i czekaliśmy na Patricię. Długo przy tym rozmawialiśmy, a kiedy moja przyjaciółka weszła do salonu wszystkie dziewczyny  włącznie ze mną rzuciłyśmy się na nią i mocno ją przytuliłyśmy. To samo zrobił Jerome i Fabian. Eddie pocałował Pat w policzek i kazał jej się położyć.
Dziewczyna miała nogę w gipsie więc chłopaki zanieśli ją do naszego pokoju. Poszłyśmy z chłopakami, a kiedy opuścili oni nasz pokój jeszcze raz mocno przytuliłyśmy Patricię. Długo rozmawiałyśmy. Patricia dostała od kogoś smsa i szybko poderwała się z łóżka. Poprosiła nas abyśmy poszły z nią na spacer.
Zrobiłyśmy to o co poprosiła nas Pat i wyszłyśmy z pokoju.
Z Perspektywy Patricii..
Dostałam smsa od Jeroma że wszystko jest już gotowe.Wyszłam z dziewczynami z domu i zaciągnęłam Marę na tyły domu. Jerome już tam był.  Wszystko wyglądało niesamowicie. Dwie palące się pochodnie stwarzały wspaniały nastrój. Na plakacie powieszonym nad pochodniami było zdjęcie Mary i Jeroma oraz króciutki wierszyk napisany przez niego..Mara patrzyła na to wszystko z niedowierzeniam, ale po chwili podbiegła do Jeroma i bardzo mocno go przytuliła i pocałowała. Kiedy wreszcie oderwali się od siebie Jerome puścił petardę, z której zrobiło się wielkie serce.. Mara wzruszyła się , a ja z Joy postanowiłyśmy że zostawimy ich samych. ....

No i kolejne już 35 opowiadanie ;) Ale to szybko zleciało :)
Dzisiaj trochę dłuższe opowiadanie :) I proszę też o komentarze, bo bardzo mnie one motywują :)
Zapraszam do zadawania pytań postacią i komentowania...
Pozdrawiam Patricia