wtorek, 24 grudnia 2013

Oto ja!....

Pomimo że mnie tu już długo nie ma, ...
chciałam złożyć wam najserdeczniejsze życzenia,
zdrowia, szczęścia, pomyślności, a przy wigilijnym stole wiele radości,
Pysznego barszczyku, ryby co nie miara :),
hucznego sylwestra, oraz aby ten nowy rok 2014 był dla was kolejnym wspaniałym rokiem życia..
Abyście codziennie budzili się szczęśliwi, i gotowi do przeżywania nowych przygód!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A teraz coś innego: .....
Kochani, mam nadzieję że mnie jeszcze pamiętacie..
Wiedźcie, że każde z was wciąż jest w moim sercu, i zawsze w nim pozostanie <3
Zastanawiam się, poważnie się zastanawiam czy nie wrócić na tego bloga..
Obiecuję że jeśli tylko będę miała trochę czasu, wejdę na niego i chętnie coś napiszę..
Pomimo że moja miłość do serialu ,,Violetta" wciąż jest niezwalczona, i pewnie nigdy nie będzie, z TDA również pozostanę :)
Mam nadzieję że jeśli jeszcze jakaś wena mnie ,,nadejdzie" to wy wciąż chętnie będziecie czytać moje opowiadania ;D, i żadne nie opuści już tego bloga..
Pozdrawiam i kocham :)
Ania

sobota, 14 września 2013

Zawieszka ;(

CZEŚĆ KOCHANI..
NIE MUSZĘ CHYBA DUŻO MÓWIĆ, BO TYTUŁ POSTA 
WSZYSTKO TŁUMACZY....
ZAWIESZAM BLOGA :(
OSTATNIO POKOCHAŁAM BARDZO SERIAL VIOLETTA...
A TDA? ...NIE WIEM CO TERAZ ZROBIĆ Z TYM BLOGIEM...
NA POCZĄTKU CHCIAŁAM USUNĄĆ, ALE POTEM
ZDECYDOWAŁAM ŻE ZAWIESZAM...
MOŻE ZAŁOŻĘ KIEDYŚ BLOGA O VIOLETCIE.., 
A WTEDY NA PEWNO DAM WAM  DO NIEGO LINKA.. 
NIE WIEM CZY JESZCZE KIEDYŚ TU WRÓCĘ..
SZANSA JEST JEDNA NA MILION...
DZIĘKUJĘ BARDZO:
-   NATHALII RAMOS,
- SZALONEJ DZIEWCZYNIE,
- PATRICII 3325
PANNIE MARTIN,
- THE NIUNII,
ZA TO ŻE KOMENTOWAŁYŚCIE I ZAWSZE BYŁYŚCIE ZE MNĄ ;) ......
NIGDY JEDNAK NIE ZAPOMNĘ......PEDDIE,JARY,AMFIE,FABINY..
ORAZ WIELE INNYCH PAR Z TDA :(
A SZCZEGÓLNIE.............SAMEGO..TDA..
NADAL GO KOCHAM..., ALE JUŻ CHYBA NIE TAK SAMO JAK WCZEŚNIEJ..
TEN SERIAL BYŁ CZĄSTKĄ MNIE...
I NIGDY GO NIE ZAPOMNĘ......
MOŻLIWE ŻE NADAL BĘDĘ GO OGLĄDAĆ....
A TERAZ Z ŁEZKĄ W OKU.....CHYBA..ŻEGNAJCIE...NIGDY O WAS NIE ZAPOMNĘ....
I POWTARZAM.....
,,NADZIEJA ZAWSZE UMIERA OSTATNIA" ..
MOŻE KIEDYŚ POWRÓCĘ........
MOŻE...................................................
A NA POŻEGNANIE.....KILKA GIFÓW..
 .

 POZDRAWIAM PATRICIA...............





poniedziałek, 9 września 2013

Opowiadanie 36

Z perspektywy Patricii.
Obudziłam się w objęciach Eddiego w salonie. W nocy oglądaliśmy tam film i zasnęliśmy..Spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 7 00 czyli jeszcze pół godziny do śniadania. Wstałam powoli tak aby nie obudzić mojego chłopaka, ale niestety mi się to nie udało. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
Usiadłam mu na kolanach i położyłam głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę, rozmawiając o głupotach i sprawach Sibuny. Przypomniałam sobie  że nie powiedzieliśmy im o tym czego dowiedzieliśmy się od Fabiana i Joy. Dziwiło mnie jednak to że od dłuższego czasu nie nawiedza mnie Senkhara, ani Rufus. Żadne z nas nie chciało jednak zrezygnować z poszukiwań pierścienia. Nie ważne było teraz to że od tego czy przestaniemy szukać czy nie, zależy moje jak i życie innych. Wiedziałam że razem nam się uda. Do salonu weszła Mara z Jeromem. Śmiali się i trzymali za ręce. Bardzo cieszyłam się z tego że się pogodzili i już się nie kłócą. Para uśmiechnęła się  do nas i usiadła do stołu. W raz z Eddiem postanowiliśmy że pójdziemy do pokoi aby przygotować się do śniadania.
Z perspektywy Amber.
Po skończonym śniadaniu wszyscy poszliśmy do szkoły. Ja szłam z Alfiem i Niną. Pierwsza lekcja to były zajęcia teatralne. Kiedy wszyscy byliśmy już w sali, pan Winkler zaczął lekcję.
- Chciałbym abyśmy w tym roku zrobili przedstawienie. Tamto znalazło się na pierwszym miejscy w rankingu najlepszych przedstawień szkolnych. Kto chciałby napisać scenariusz?
- Ja ! - Krzyknęłam. - Mam już nawet pomysł. - Opowiedziałam całą naszą historię związaną z szukaniem pierścieniem oraz Senkharą i Rufusem. Sibuna popatrzyła się na mnie krzywo.
- To wspaniały pomysł Amber. Czy mogłabyś napisać ten scenariusz z..yyy..Joy?
-Oczywiście. Będziemy się wspaniale dogadywały. - Uśmiechnęłam sie do Joy i dopiero teraz spostrzegłam że Nina siedzi  smutna w kącie. Po skończonych zajęciach podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
Ostatnią lekcję mieliśmy mieć ze Sweetem, ale dzisiaj go nie było w szkole więc wychodziliśmy wcześniej.
Joy przyszła do mnie do pokoju i zabrałyśmy się do pisania scenariusza, a Nina poszła do Patricii i Mary.
Muszę przyznać że Joy  jest bardzo fajna, i wcale nie jest taką jędzą na jaką się wydawała. Później miało być spotkanie Sibuny. Nie chciałam na nie iść, bo miałam dziś oglądać program modowy.  Z zamyślenia wyrwała mnie Joy..Napisałyśmy już połowę scenariusza, a na drugą umówiłyśmy się za 3 dni.
Z perspektywy Niny.
Patricia i Eddie zwołali zebranie Sibuny. Spotkaliśmy się u mnie w pokoju. Moja przyjaciółka powiedziała nam że Rufus mieszkał kiedyś w domu Anubisa. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe że Sara nic mi o tym nie powiedziała.. A może  mieszkał tutaj jeszcze za czasów Viktora? Podzieliłam się tym z moimi przyjaciółmi.
- Chodźmy do tuneli..- Zaproponował Alfie.
- Nie nie nie -Amber próbowała protestować, ale Patricia pociągnęła ją za rękę i po chwili byliśmy już w piwnicy. Otworzyliśmy tajne przejście i weszliśmy do tuneli. Na ścianach pokazani byli różni bogowie.
Zadanie polegało chyba na tym że trzeba odgadnąć jak sie nazywa dany Bóg.
Kiedy wzięłam pierwszy obraz do rąk, narysowany Bóg zamrugał do mnie. Upuściłam obraz i ostatnie co usłyszałam to krzyki moich przyjaciół..Zemdlałam..

Heeej kochani. Piszcie jak wam sie podobał rozdział..Jesteście ciekawi co z Niną?
I Jara się pogodziła<333.Liczę na duzo komentarzy. Zapraszam też do zadawania pytań postacią..
Pozdrawiam Patricia

poniedziałek, 2 września 2013

Opowiadanie 35

Z perspektywy Patricii
Zamurowało mnie. To nie możliwe żeby Rufus mieszkał kiedyś w domu Anubisa. Podziękowałam Joy i szybko wybiegłam z Eddiem z pokoju. Pobiegliśmy do lasu gdzie miało odbyć się kolejne
zebranie Sibuny.. Pech chciał że zahaczyłam nogą o wielką gałąź i przewróciłam się.
- Ałłłaaaa - Krzyknęłam tak głośno że Alfie i Amber którzy z niewiadomych przyczyn znaleźli się obok podbiegli i uklękli przy  mnie...
- Boże Patricio co ci się stało? - Zapytała przerażona blondynka zobaczywszy że z mojej nogi spływa krew - Musimy jak najszybciej jechać do szpitala, Eddie zadzwoń po karetkę - Mój chłopak posłusznie wykonał polecenie Amber i już po kilku minutach karetka zabrała mnie na noszach do szpitala..Ostatnie co zobaczyłam to Ninę, która wystraszona biegła w naszą stronę .
Z perspektywy Niny.
Kiedy byłam już z moimi przyjaciółmi karetka z Patricią już odjechała, a z moich oczu pociekły łzy.
- Co jej się stało? - Zapytałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam - Amber, Eddie i Alfie przytulili mnie , a chłopak mojej przyjaciółki wciąż oszołomiony tym co się stało z Patricią wytłumaczył
mi wszystko po kolei.
- Dobrze wracajmy już do domu. Musimy powiadomić Trudy i resztę o tym że Pat jest w szpitalu - Powiedziała stanowczo Amber. Wszyscy wróciliśmy zdruzgotani do domu i pokierowaliśmy się do salonu w którym właśnie trwał obiad..
- A co wy macie takie miny jakby ktoś umarł? - Zapytał kpiąco Jerome
- Patricia jest w szpitalu - Odpowiedział mu Eddie. Trudy upuściła talerze które niosła, a Mara i Joy rozpłakały się. Jorome spoważniał i przeprosił nas za swoje zachowanie. Fabiana nie było akurat w jadalni, ale kiedy wszedł i dowiedział się co się stało od razu przytulił Joy i Marę. Po chwili ciszy pierwsza odezwała się Joy..
- A co jej się tak na prawdę stało? - Wydukała dziewczyna przez płacz i jeszcze bardziej wtuliła się w Fabiana. Opowiedziałam wszystkim o tym co się stało i wyszłam z jadalni. Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafki nocnej oko Horusa. Przyglądałam mu się uważnie a kiedy chciałam schować go do kieszeni zaświecił się , a przedemną  pojawiła się Senkhara. Byłam przerażona i nie wiedziałam co zrobić. Zbliżała się do mnie i wpatrywała się swoimi wielkimi oczami. Złapała mnie za nogę. Poczułam coś takiego jakby poraził mnie prąd. Przewróciła się i oparłam o łóżko. Kobieta zniknęła, a ja dostrzegłam na nodze dziwny znak. Przypominał trochę on podobiznę Senkhary.  Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.
Z perspektywy Mary.
Wszyscy oprócz Niny siedzieliśmy w salonie i czekaliśmy na Patricię. Długo przy tym rozmawialiśmy, a kiedy moja przyjaciółka weszła do salonu wszystkie dziewczyny  włącznie ze mną rzuciłyśmy się na nią i mocno ją przytuliłyśmy. To samo zrobił Jerome i Fabian. Eddie pocałował Pat w policzek i kazał jej się położyć.
Dziewczyna miała nogę w gipsie więc chłopaki zanieśli ją do naszego pokoju. Poszłyśmy z chłopakami, a kiedy opuścili oni nasz pokój jeszcze raz mocno przytuliłyśmy Patricię. Długo rozmawiałyśmy. Patricia dostała od kogoś smsa i szybko poderwała się z łóżka. Poprosiła nas abyśmy poszły z nią na spacer.
Zrobiłyśmy to o co poprosiła nas Pat i wyszłyśmy z pokoju.
Z Perspektywy Patricii..
Dostałam smsa od Jeroma że wszystko jest już gotowe.Wyszłam z dziewczynami z domu i zaciągnęłam Marę na tyły domu. Jerome już tam był.  Wszystko wyglądało niesamowicie. Dwie palące się pochodnie stwarzały wspaniały nastrój. Na plakacie powieszonym nad pochodniami było zdjęcie Mary i Jeroma oraz króciutki wierszyk napisany przez niego..Mara patrzyła na to wszystko z niedowierzeniam, ale po chwili podbiegła do Jeroma i bardzo mocno go przytuliła i pocałowała. Kiedy wreszcie oderwali się od siebie Jerome puścił petardę, z której zrobiło się wielkie serce.. Mara wzruszyła się , a ja z Joy postanowiłyśmy że zostawimy ich samych. ....

No i kolejne już 35 opowiadanie ;) Ale to szybko zleciało :)
Dzisiaj trochę dłuższe opowiadanie :) I proszę też o komentarze, bo bardzo mnie one motywują :)
Zapraszam do zadawania pytań postacią i komentowania...
Pozdrawiam Patricia

czwartek, 29 sierpnia 2013

Opowiadanie 34

Z perspektywy Jeroma..
Po wysłuchaniu planu Alfiego musiałem przyznać że był on genialny. Wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Byłem pewny że Mara mi wybaczy. Poszedłem do pokoju Trixie. Na szczęście nie było w nim Mary więc mogłem z nią pogadać.
- Po co przyszedłeś? - Dziewczyna wstała i podeszła do mnie.
- Mam plan na pogodzenie się z Marą.
- No nareszcie, myślałam że to się nigdy nie stanie. To opowiadaj - Objaśniłem mojej przyjaciółce cały mój plan. Powiedziała że to wspaniały pomysł. Poszliśmy razem do sklepu, ale nie mogliśmy znaleźć pochodni. Szukaliśmy z 20 minut aż nareszcie znaleźliśmy odpowiedni sklep. Weszliśmy i zaczęliśmy szukać. Patricia podeszła do jednej z półek i wzięła z niej dwie duże pochodnie. Zapłaciliśmy, a kiedy mieliśmy już wychodzić zobaczyliśmy Marę, która wchodziła do sklepu. Szybko schowaliśmy się za półkami, a kiedy dziewczyna zniknęła nam z oczu szybko wybiegliśmy ze sklepu.
- Po co Mara była w tym sklepie? - Zapytała Patricia kiedy wracaliśmy do domu Anubisa.
- Nie wiem. Może chciała po prostu pochodzić po sklepach.. W końcu takie są baby - Odpowiedziałem i zaśmiałem się cicho.
- Haha bardzo śmieszne. Ja tam wolę nie wiedzieć jacy są faceci. Bo jeszcze wyląduję w szpitalu. - Nie spostrzegliśmy nawet kiedy znaleźliśmy się w domu Anubisa. Tam podszedł do nas Eddie.
- Gdzie byliście? - Zapytał i popatrzył się na nas podejrzliwie.
- Jerome chcę zrobić Marze niespodziankę. Byliśmy w sklepie żeby kupić pochodnie - Wytłumaczyła Trixie i odeszła.
- Wow, jest aż tak poważnie że chcesz podpalić dom Anubisa ? - Oboje wybuchliśmy śmiechem i poszliśmy w swoją stronę. Ja skierowałem się do swojego pokoju, a Eddie do kuchni. Zacząłem pisać list do Mary i przygotowywać niespodziankę.
Z perspektywy Niny..
Napisałam smsa do Patricii i Eddiego żeby przyszli na spotkanie Sibuny. Amber też poinformowała Alfiego i po pięciu minutach, wszyscy byli już u mnie w pokoju. Opowiedziałam im o zdarzeniu z domkiem. Wszyscy zeszliśmy do piwnicy i próbowaliśmy otworzyć przejście do tajnego gabinetu Frobishera. Niestety data urodzenia Sary nie była już aktualna. Wpisywaliśmy różne daty. Datę ślubu Roberta i Louisy, Data śmierci Sary..I nic..Zrezygnowani odeszliśmy, ale przed oczami pojawiły mi się jakieś liczby. 1..8..6...6..
Szybko podbiegłam do ściany i wpisałam podane liczby.
- Udało się ! - Krzyknęłam i przytuliłam moich przyjaciół..
- Ale co to jest za data? - Zapytała Patricia i wszyscy razem weszliśmy do gabinetu. To co zobaczyliśmy przeraziło nas. Meble w gabinecie były poustawiane zupełnie inaczej.
- Kto to zrobił - Amber przerażona wybiegła z pokoju.
- Może na dzisiaj to koniec? - Wszyscy przytaknęliśmy i wyszliśmy z gabinetu.
Z perspektywy Eddiego..
Nina poprosiła mnie i Pat żebyśmy poszukali w internecie coś o tamtej dacie. Razem z Pat, poszliśmy do mojego pokoju i włączyliśmy komputer. Do pokoju weszli Fabian i Joy.
- Cześć  co robicie?- Zapytał Fabian i podszedł do nas.
- A nic szukamy coś związanego z Sibuną do której ty już nie należysz. Bo odszedłeś - Patricia wyraźnie się wkurzyła.
- Wiesz Patricio że nie chciałem was zostawić. Zrobiłem to dla Joy.
- Tak wiem Fabian. I bardzo to doceniam - Gaduła uśmiechnęła się do Fabiana oraz Joy, a oni odwzajemnili uśmiech.
- No to mówcie z czym macie problem. Może pomożemy. - Joy podeszła do nas, i to samo zrobił jej chłopak.
- Ktoś zmienił datę dzięki której mogliśmy wchodzić do gabinetu Frobishera  - Powiedziałem.
- Ooo to dziwne. Wiecie jaka to data? - Spytał Fabian
- Tak.  1866..Co to za data? - Dodałem., a po chwili Joy olśniło.
-  Oczywiście. Przecież wtedy Rufus zamieszkał w domu Anubisa.........

No i kolejne opowiadanie. Ta data jest oczywiście przypadkowa, bo ją wymyśliłam. Jak myślicie czy Jara wróci do siebie? Rozdział dzisiaj trochę dłuższy. Liczę też na troszkę dłuższe komentarze...
One mi pomagają i dzięki nim chcę mi się pisać. Do wczoraj nie miałam w ogóle weny, ale dzięki mojej najlepszej koleżance Natalce wróciła do mnie wczoraj o 22 30...Dzięki Nati <333
Zapraszam też do zadawania pytań postacią ;)
Pozdrawiam Patricia

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Opowiadanie 33

Z perspektywy Patricii
- Jerome myślę że powinniśmy zrobić sobie przerwę. Nam obu dobrze to zrobi. - Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Spojrzałam na Joy, która stała obok mnie z otwartą buzią.
- Jeśli tak uważasz.- Jerome wyszedł z naszego pokoju zdruzgotany. Zanim odszedł zdążyłyśmy zauważyć to że chłopak płakał. Wraz z moją przyjaciółką weszłam do pokoju i spostrzegłam Marę, która leżała na łóżku i tuliła się do poduszki.
- Przepraszam - Wyszeptała cicho Mara i wybuchła niekontrolowanym płaczem.
-  Nie masz za co Maro - Powiedziałam do mojej przyjaciółki i złapałam ją za ręcę.
- A tak w ogóle dlaczego mu nie wybaczyłaś? - Dodałam i spojrzałam na dziewczynę. - Przecież go kochasz.
- Ja na prawdę nie wiem. Uznałam że tak będzie lepiej.
- Dla kogo? Bo na pewno nie dla Jeroma. Kochasz go i on także cię kocha - Powiedziała Joy i podała dziewczynie chusteczki.
- Proszę was dziewczyny możemy nie rozmawiać teraz o tym. Jestem zmęczona. Mogę się położyć?
- Oczywiście - Mara zasnęła, a ja poszłam z Joy na zakupy.
Z perspektywy Niny.
- Amber, mamy coraz mniej czasu, a my dalej stoimy w miejscu - Powiedziałam do mojej przyjaciółki, która czytała właśnie magazyn modowy.
- Nino, ale przecież ten mężczyzna, który nawiedza Pat, wyraźnie mówił że mamy przestać szukać.
- Chcesz sie tak po prostu poddać? Przecież od tego zależy los całego świata, Amber. - Dodałam i wstałam z łóżka. - Musimy iść dzisiaj do piwnicy.
- Ale po co? - Zapytała moja przyjaciółka z kwaśną miną.
Domek dla lalek, który leżał tu jeszcze w tamtym semestrze zaświecił się. Podbiegłam do domku i wyciągnęłam karteczkę, która się tam pojawiła. Była to mapka. Na niej pokazane było dokładne znajdowanie się pierścienia. Był tam gdzie w tamtym semestrze maska.
- Wow. To dzisiaj po obiedzie? - Spytała Amber i zamknęła domek.
- Tak. To ty powiedz Alfiemu, a ja Patricii i Eddiemu. Sibuna?
- Sibuna
Z perspektywy Alfiego.
Byłem dzisiaj z Amber w kinie na ,,Kucyki 2" Moja dziewczyna przez cały film płakała i przytulała się do mnie. Teraz siedziałem w kuchni i jadłem babeczki, które zrobiła Trudy. Do kuchni weszła Mara,  wzięła z lodówki sok pomarańczowy i nalała go sobie do szklanki. Korzysztając z okazji spytałem:
- Jak tam Maro z Jeromem? - Szatynka spuściła głowę i szybko wyszła z kuchni kierując sie do swojego pokoju. Postanowiłem że pójdę pogadać z Jeromem. Wszedłem i zobaczyłem mojego przyjaciela, który pakuje swoje rzeczy do walizki.
- Stary co ty robisz? Pogieło cię? - Spytałem i wypakowywałem rzeczy Jerome z walizki.
- Chodzi o Marę Prawda? - Dodałem i poklepałem Chłopaka po plecach.
- Tak. Powiedziała że lepiej będzie kiedy zrobimy sobie przerwę. A ja bez niej nie wytrzymam.
- Mam plan - Uśmiechnąłem się chytrze do Jeroma i usiadłem na łóżku.

No i kolejne opowiadanie.Zauważyłam że większość z was woli Jare.Muszę przyznać że ja też ją kocham. Haha jaki plan ma Alfie? Możecie zgadywać, bo ja tego nie zdradzę. Liczę na długie komentarze i bardzo dziękuje za tamte pod poprzednim. Zapraszam też do zadawania pytań postacią.
Pozdrawiam Patricia

niedziela, 25 sierpnia 2013

Opowiadanie 32

Z perspektywy Patricii..
Z dziewczynami gadałam jeszcze chwilę i poszłam położyć się spać. W nocy miałam bardzo dziwny sen. Szłam przez pustynie. Byłam zupełnie sama. Nagle na drugim końcu pustyni zobaczyłam całą Sibunę. Biegłam co sił w nogach, ale oni się oddalali. 
Zobaczyłam że moich przyjaciół zakrywa piasek. Znikli. Przedemną pojawiła się Senkhara.Śmiała się i mówiła że jeśli nie przestaniemy szukać to to samo stanie się z nami. Obudziłam się z krzykiem, który rozległ się  po całym domie Anubisa.
- Patricio dlaczego tak krzyczałaś ? - Zapytała mnie moja przyjaciółka Mara i razem z Joy podeszły do mojego łóżka.
-Nic takiego po prostu miałam zły sen - Odpowiedziałam przestraszona.
-Pamiętaj że jeśli coś się stanie, lub będziesz potrzebowała naszej pomocy to my zawsze jesteśmy -Powiedziała Mara  i mnie przytuliła. To samo zrobiła Joy. Dziewczyny wróciły do swoich łóżek i zasnęłyśmy.
NASTĘPNY DZIEŃ.
Obudziłam się o 8 00. Do mojej randki z Eddiem zostały dwie godziny. Zeszłam na śniadanie. Byli już wszyscy oprócz Mary. Po chwili szatynka weszła do jadalni i usiadła obok Jeroma, bo tylko tam było wolne miejsce. Przez całe śniadanie panowała niezręczna cisza. Kiedy posiłek się skończył wróciłyśmy z Joy i Marą do pokoju. Dziewczyny pomogły wybrać mi ciuchy.Poszłam do łazienki i  przebrałam się w wybrane rzeczy. Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż.
Miałam na sobie fioletową sukienkę z falbanami. Wyszłam z łazienki. Dziewczyn już nie było więc poszłam do holu gdzie czekał już na mnie Eddie.
-Ślicznie wyglądasz - Skomentował  mój chłopak i pocałował mnie w policzek.
-Dziękuję. Idziemy ? - Zapytałam. Przytaknął i wyszliśmy trzymając się za ręce.
 Do wesołego miasteczka szliśmy 20 minut. Eddie bardzo chciał pójść na kolejkę górską.
Sprzedawca dał nam kaski. Kiedy kolejka ruszyła do góry, chłopak mocno ścisnął moją rękę.
- Boisz się ? - Spytałam i wybuchłam śmiechem.
- A co już nie można złapać swojej dziewczyny za rękę?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie - Skarciłam go i pocałowałam w policzek. 
Eddie strasznie krzyczał. Trzeba przyznać że ja wcale nie byłam lepsza. Kolejka była do góry nogami, a ja bałam się że za chwilę wypadniemy. Kiedy jazda się skończyła poszliśmy na młyńskie koło.  Bałam się , bo od małego miałam lęk wysokości. Mój chłopak objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się się w niego. Później poszliśmy na Ufo, łódkę dla zakochanych, motory i wiele innych atrakcji. Kiedy wracaliśmy była już 17 25. Eddie zaproponował abyśmy poszli na pizze. Zgodziłam się i  razem z moim chłopakiem ruszyliśmy w stronę najbliższej  pizzerii. Długo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Opowiedziałam Eddiemu o moim śnie, a on przybliżył się do mnie i pocałował. Ta randka była cudowna. O 20 00 byliśmy już w domu. Pożegnałam się z Eddiem i wróciłam do mojego pokoju.
Dziewczyny rozmawiały i czymś, a kiedy weszłam przerwały. Wypytywały mnie jak było na randce. Opowiedziałam im o tym jak mój chłopak bał się jechać kolejką górską. Śmiałyśmy się, a naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę - Krzyknęłam, a po chwili w naszym pokoju stał już  Jerome.
- To my może zostawimy was samych - Dodałam i razem z Joy wyszłyśmy z pokoju, ale dalej stałyśmy pod drzwiami i podsłuchiwałyśmy. Chłopak odezwał sie pierwszy.
- Maro przepraszam cię ja na prawdę nie miałem tego na myśli. Byłem po prostu zły że poświęcasz dla mnie mało czasu, a więcej uczysz się i chodzisz gdzieś z Trixie i Joy - Powiedział Jerome. Mara nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Jerome myślę że...

Jak myślicie co Mara powie Jeromowi ? Specjalnie zrobiłam taką końcówkę i wielokropki na końcu, bo zazwyczaj tak się robi. I randka Peddie :) Proszę o długie komentarze..
Pozdrawiam Patricia